
Śródmieście
Projekt dwupoziomowego apartamentu w centrum Gdańska to opowieść o wnętrzu, w którym prostota skandynawskiego designu spotyka się z ciepłem naturalnych materiałów i niewymuszoną elegancją. Założeniem było stworzenie przestrzeni jasnej, przytulnej i ponadczasowej, odpowiadającej na potrzeby współczesnej rodziny, a jednocześnie pełnej indywidualnego charakteru.
Układ funkcjonalny apartamentu opiera się na podziale na dwie strefy. Dolny poziom stanowi otwartą przestrzeń dzienną, łączącą salon, jadalnię i kuchnię. To miejsce wspólnego życia, spotkań i odpoczynku, w którym poszczególne funkcje płynnie się przenikają. Na piętrze zaprojektowano kameralną strefę prywatną, obejmującą główną sypialnię, pokój dziecięcy, łazienkę oraz garderobę.
Wnętrze utrzymano w estetyce ciepłego skandynawskiego minimalizmu, opartego na naturalnych fakturach, miękkich liniach i stonowanej kolorystyce. Dominują odcienie piasku, beżu, złamanej bieli oraz ciepłe tony dębowego drewna. Len, wełna i naturalne tkaniny obiciowe wprowadzają do przestrzeni miękkość i przyjemną w dotyku różnorodność faktur, budując atmosferę spokoju i domowego komfortu.
Ważnym elementem aranżacji jest światło dzienne, swobodnie przenikające przez duże przeszklenia. Drewniane okiennice, lekkie zasłony i dekoracyjne lampy o miękkich, rzeźbiarskich kształtach pozwalają budować różnorodne nastroje. Całość dopełniają rośliny, ceramika oraz starannie wyselekcjonowane dzieła sztuki, wprowadzające do wnętrza indywidualny akcent.










Naturalnym przedłużeniem apartamentu jest przestronny taras z widokiem na centrum Gdańska oraz charakterystyczną bryłę Muzeum II Wojny Światowej. Otwarta panorama miasta stanowi wyjątkowe tło dla codziennego życia, łącząc kameralność domowego wnętrza z energią miejskiego otoczenia.
Efektem jest przestrzeń, w której skandynawska prostota nabiera ciepłego, osobistego wymiaru. Apartament pozbawiony zbędnej dekoracyjności, oparty na jakości materiałów, harmonijnych proporcjach i świadomie dobranym wzornictwie. Miejsce, w którym design nie dominuje nad codziennością, lecz naturalnie staje się jej częścią.
foto: Mariusz Bykowski